– Stary, ja na co dzień gram w Minecrafta. Rozjechanie z rzeczywistością to mój stan domyślny.
Pokazał za siebie. Siatka kodu pod platformą falowała, tworząc ścieżkę.
– Co?
Gigant Branzy zrobił krok do przodu. Platforma zatrzeszczała. Gigant branzy 4.0 -wczesny dostep-
– No dobra, stary – mruknął do siebie, poprawiając słuchawki. – Albo to będzie najlepszy content w karierze, albo znikniesz z internetu na zawsze. Stream? Nie. Tym razem – nikt nie będzie świadkiem, jeśli coś pójdzie nie tak.
Brandon uśmiechnął się.
Cisza. Gigant Branzy 4.0 – istota z czystego kodu i wczesnych zagrożeń – powoli opuścił miecz. Jego terminarz z bugami otworzył się sam. – Stary, ja na co dzień gram w Minecrafta
Uniósł miecz. Wokół jego ostrza zaczęły tańczyć niebieskie, niesformatowane błędy kodu.
– Nie obiecuję, że przejdę wszystkie bugi. Ale jeden mogę przetestować. Tylko nie lag spike. Nienawidzę lag spike’ów.
Odwrócił się. Gigant Branzy 4.0 stał w tym samym miejscu, ale jego diamentowy miecz wisiał bezwładnie, a z pikselowych oczu spływały maleńkie prostokąty łez. Siatka kodu pod platformą falowała, tworząc ścieżkę
On, ale większy. Trzy metry wzrostu, ramiona z pikselowej zbroi, w jednej dłoni diamentowy miecz, w drugiej – terminarz z napisem „EARLY ACCESS – BUGI DO POPRAWIENIA”.
– Gigant Branzy – poprawił go wersja. – Wczesny dostęp. Oznacza to, że jesteś beta testerem. A beta testerzy…
Wyciągnął rękę. Gigant Branzy 4.0 zawahał się, po czym jego ogromna, pikselowa dłoń zamknęła się wokół dłoni Brandona.